Stowarzyszenie Rodzin Katolickich
Archidiecezji Przemyskiej
im. Świętego Józefa Sebastiana Pelczara Biskupa

gora prawa

Materiały formacyjne - listopad 2018 r.

Materiały formacyjne - listopad 2018 r.
opracował: ks. dr Marek Machała
Asystent Kościelny Stowarzyszenia

 

„Życie duchowne, czyli doskonałość chrześcijańska”

w ujęciu patrona Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Archidiecezji Przemyskiej 

św. Józefa Sebastiana Pelczara

 

Modlitwa do Ducha Świętego.

Odczytanie fragmentu Pisma Świętego.

Modlitwa spontaniczna.

 

„Nagrody życia doskonałego”

Widzieć:

Św. Józef Sebastian Pelczar pisze, że nieocenione są dobra, jakimi doskonałość chrześcijańska darzy swoich miłośników. Ona najpierw ubogaca, bo daje duszy Boga, a więc dobro najwyższe i jedyne, skarb nieoceniony, którego nic nie zdoła zastąpić. Z Bogiem daje doskonałość duszy wszystko, co jest pożądania godne, a ponad wszystko, co ziemskie ją wynosi. Jakże lichym jest cały świat wobec Boga i tego wszystkiego, co z Bogiem ma związek! Jedna myśl święta, jeden czyn zbożny większą ma wartość niż skarby ziemi – więcej piękna, niż sławne arcydzieła pędzla lub dłuta – więcej blasku, niż światło słoneczne.

Doskonałość wywyższa, bo zbliża do Boga. Jeżeli łaska uświęcająca czyni duszę nie tylko świątynią Trójcy świętej i uczestniczką natury Bożej, ale przyjaciółką i oblubienicą Bożą, podobną do tej żebraczki, którą król wydobył z nędznej lepianki, przyozdobił i poślubił. Któż wypowie chwałę duszy czystej i świętej, posiadającej tę łaskę w wysokim stopniu. Taką też duszę obdarza Pan ponad miarę i wynosi ponad wszelkie pojęcie. Dla ludzi wielką jest chwałą, gdy są dworzanami króla – większą, gdy mogą z nim poufnie porozmawiać – większą, gdy zasiądą z nim do stołu – większą, gdy go zastępują – największą, gdy sami są królami. Chrześcijanin żyjący według nauki Chrystusa Pana, jest dworzaninem Pana Boga, bo ma wolny przystęp do tronu Bożego. On rozmawia z Bogiem na modlitwie. On siada do stołu królewskiego, gdzie karmi się Ciałem i Krwią swojego Króla i Boga. On zastępuje Boga na ziemi, bo jest narzędziem Jego miłosierdzia, pośrednikiem jego łaski. On jest przyjacielem Króla niebieskiego, który go zaszczyca słodką poufałością. On sam jest królem, bo panuje nad duszą i ciałem – co więcej, on jest niejako Bogiem, bo jak mówi Duch Święty: „Ja rzekłem, jesteście Bogami i synami Najwyższego” (Ps 81,6). Bóg często składa wszechwiedzę i wszechmoc w ręce takiego chrześcijanina, jak to widzimy często w życiu Świętych. Jakże słusznie powiedział Mędrzec: „Sprawiedliwi (…) dostąpią królestwa zacnego i korony pięknej z ręki Pańskiej, gdyż prawicą swą szczycić ich będzie i ramieniem swym świętym obroni” (Mdr 5,17). Słusznie też mawiał św. młodzieniaszek Stanisław Kostka: „O jakże lichą jest rzeczą być wielkim tego świata, gdzie wszystko jest małe. Nie ma prawdziwej wielkości, tylko być wielkim w oczach Bożych, ani prawdziwego szlachectwa, tylko z łaski Jezusowej zwać się dzieckiem Bożym i być dzieckiem wiekuistego królestwa”. Tymczasem wielu ludzi ugania się z tym, co pozornie błyszczy, jak fałszywe złoto, albo jak słodka trucizna chwilowo upaja.

Doskonałość nadaje duszy urok przedziwny i piękność nadprzyrodzoną, będącą przedmiotem zachwytu aniołów i miłości samego Boga. Jeżeli każda dusza zostająca w łasce uświęcającej jest tak piękna, że Pan Bóg spogląda na nią z upodobaniem i miły w niej przybytek znajduje: cóż dopiero dusza doskonała, a więc bogata w łaskę i cnoty. Toteż święci przyrównują taką duszę do wspaniałej świątyni, do bogatego pałacu, lub do jaśniejącego słońca, a sam Duch Święty nazywa ją przepiękną przyjaciółką i oblubienicą swoją. Piękno dusz świętych jest tak wielkie, że nieraz i na ciało blask swój rozlewa. Tak na przykład czytamy o św. Elżbiecie, że podczas gdy się modliła, przedziwna jasność otaczała całą jej postać – albo o św. Filipie Nereuszu, że nieraz widziano go podniesionego nad ziemię i opromienionego kręgiem niebieskiego światła.

Doskonałość uszczęśliwia, bo daje Bożą pociechę. Jeżeli dusza oddaje się Bogu, Bóg wzajemnie oddaje się duszy – a ponieważ Bóg jest samym pięknem i dobrocią, więc dusza przez miłość znajduje w Bogu prawdziwą pociechę, której poza Bogiem daremnie by szukała, a która nawet w pracach i cierpieniach wielkich duszy nie opuszcza; „bo jarzmo Pańskie jest słodkie, a brzemię Pańskie lekkie”. Wprawdzie i ziemia ma swoje pociechy, a między nimi są także godziwe i czyste, jak na przykład miłość rodzinna; lecz one nie zdołają zaspokoić serca, które pragnie tego, co jest nieskończone i wieczne – a więc Boga – jeżeli tylko sercu nie brak światła wiary.

Tym mniej uszczęśliwią człowieka znikome pociechy świata, jak szał zabaw, posiadanie bogactw, upojenie sławy, itp. Obrazem ich może być krzew Jonasza. W cieniu takiego krzewu, to jest pociechy przemijającej, rzucają się ludzie i zasypiają snem miłym na chwilę; lecz wnet robak przeciwności podgryza tę pociechę, a ich zostawia w rozczarowaniu i smutku. A choćby miły sen trwał i przez całe życie, zawsze za nim idzie głód i przesyt, w chwili śmierci zaś obawa i boleść, czasem nawet rozpacz. Gdy w Paryżu umierała pewna bogata pani w kwiecie wieku, na kilka dni przed śmiercią zamilkła i nie chciała przemówić do najbliższej rodziny. Dopiero na prośbę zakonnicy, która ją pielęgnowała, zawołała ze łzami: „Idę na sąd Boży, a ręce mam puste”. Wówczas zakonnica wsunęła jej do rąk krzyżyk, mówiąc: „Tu twoja pociecha i obrona”. O ileż to dusz marnuje swoje życie! Świat nazywa je szczęśliwymi, a one mimo jego pociech nawet nie znają prawdziwego szczęścia. Nic w tym dziwnego, bo pociechy światowe są złudne i kłamliwe. Wydają się słodkimi, a sprawiają gorycz; zdają się nasycać, a tylko głód rodzą. Przeciwnie, dobra Boże, chociaż z początku wydają się niesmacznymi, bo wymagają wyrzeczenia, to po zakosztowaniu tak dziwną sprawiają słodycz, że po nich wszystko inne wydaje się gorzkie… One nasycają, a jednak nie rodzą przesytu, gaszą pragnienie, a przecież dusza za nimi tęskni. Mądrość Boża w księdze Syracha mówi:

Przyjdźcie do mnie, którzy mnie pragniecie,

nasyćcie się moimi owocami!

Pamięć o mnie jest słodsza nad miód,

a posiadanie mnie - nad plaster miodu.

Którzy mnie spożywają, dalej łaknąć będą,

a którzy mnie piją, nadal będą pragnąć.

Doświadczył tego święty Augustyn i sam to przyznaje: „Jezu Chryste, Pomocniku i Zbawicielu mój! O jak mi jest słodko, żem się pozbył słodyczy i igraszek tego świata, a gdym się pierwej lękał ich utraty, teraz się z niej raduję. Oddaliłeś je ode mnie, o prawdziwa i najwyższa słodkości! Oddaliłeś je, a natomiast wstąpiłeś sam do serca, milszy nad wszelką rozkosz, lubo nie dla ciała i krwi, jaśniejszy nad wszelką światłość, lecz tajniejszy nad wszelką tajemnicę, wyższy nad wszelki zaszczyt, ale nie tym, co się sami wynoszą. Już duch mój uwolnił się od tych gryzących trosk dumy i łakomstwa, już się nie nurza w kale zmysłowości, ale rozmawia poufale z Tobą, któryś jest światłością moją, bogactwem moim, zbawieniem moim, Panem i Bogiem moim”.

 

 

Osądzić:

  1. Jaka jest moja dusza? Jak wygląda jej piękno?
  2. Co jest źródłem mojego szczęścia?
  3. Jakich „prac i cierpień” doświadcza moja dusza?
  4. Co jest dla mnie „ziemską pociechą”? Jakie towarzyszą/towarzyszyły mi ziemskie pociechy godziwe? Czy towarzyszą/towarzyszyły mi także pociechy niegodziwe?
  5. Czy nie uganiam się z tym, co pozornie błyszczy, jak fałszywe złoto, albo jak słodka trucizna chwilowo upaja?

 

 

Działać:

Co mogę zrobić, aby postąpić przynajmniej jeden właściwy krok na drodze doskonałości?

 

ZAKOŃCZENIE

Modlitwa (pieśń, modlitwa spontaniczna, różaniec).